W biegu za życiem
90 lat życia Bohdana Tomaszewskiego, z tego kilkadziesiąt lat dzielenia się chwilami walki ludzi sportu i nieustannego uczestniczenia w tej przedziwnej grze w zadowolenie, jaka toczy się na stadionach świata. Jak dalece potrafimy uczestniczyć w tej grze? Jak dalece wkracza ona w nasze życie osobiste, jakie wnosi do niego reguły, jak to życie uszlachetnia? "W biegu za życiem", za życiem, które obfitowało w przebogate wydarzenia, bo trwało 18 lat w Polsce międzywojennej, a potem zostało dotknięte wojną, powstaniem warszawskim, kilkudziesięcioma latami czasów PRL-owskich, wreszcie w odrodzonej Polsce. W filmie Bohdan Tomaszewski zdobywa się na rzadką odwagę: uważnie i krytycznie przygląda się sobie. Wspominając tak wielkie nazwiska, jak Kusocińskiego, Jędrzejowską, Trojanowskiego, odsłania swoją ciągłą potrzebę porównywania się z innymi, a zarazem przyznanie w ostatecznym rachunku: nie sprostałem tym wzorcom. A przecież ludzie słuchali go i kochali. Mówią o tym Jan Englert, Ryszard Szurkowski, Teresa Sukniewicz, Michał Kleiber, Wojciech Fibak i inni. Mówią również jego synowie, Krzysztof i Tomasz. Komentatorzy sportowi są wszędzie wyróżniani specjalnie, jest stosowana wobec nich szczególna miara, ale ta, którą stosowano wobec Bohdana Tomaszewskiego, była wyjątkowa. Maniery, język, kultura bycia były uważane za jedyne w swoim rodzaju. Ale przecież coś zdumiewającego wyłaniało się zawsze spoza opisu walki trójskoczka, florecisty czy pięściarza. Opis polskich zwycięstw, szczególnie w czasach szarego PRL-u, pomagał ludziom prostować grzbiety, przypominał o tożsamości. Ale może najbardziej kochano go za to, jak opisywał zwycięzcę i pokonanego. Według Tomaszewskiego pierwszy zdobył tylko laur, a ten przegrany coś znacznie ważniejszego - nadzieję!
Režie:Henryk Jantos
2011